Objawy NOWE METODY LECZENIA RAKA przyczny. Czym jest medycznym opublikowano prognozę japońskich.

Czy pomocne?

Nowe metody leczenia raka leczenie

Definicja NOWE METODY LECZENIA RAKA: Panie doktorze, kilka lat temu w pewnym francuskim piśmie medycznym opublikowano prognozę japońskich naukowców, wg których dolegliwości onkologiczne zostaną kompletnie opanowane do 2013 r. Czy ta prognoza jest realna?Myślę, iż to jest raczej sprawa pobożnych życzeń. Z pewnością każdy rok przybliża nas do pokonania raka, lecz do pełnego sukcesu jest jeszcze bardzo, bardzo daleko. Nie sądzę, aby doszło do tego pośrodku najbliższych lat. Z pewnością więcej nowotworów będzie wyleczalnych dzięki nowoczesnym metodom wczesnego wykrywania, bardziej skutecznym metodom leczenia standardowego, tzn. takiego, które w tej chwili jest służące, ewentualnie dzięki wprowadzeniu nowych metod, lecz nie sądzę, aby w wyznaczonym poprzez Japończyków terminie kompletnie pokonano raka.- Jakie są najczęściej służące sposoby leczenia nowotworów?W tej chwili nowotwory leczy się trzema sposobami - chirurgicznie, promieniami i stosowaniem tak zwany terapii systemowej, która obejmuje leczenie chemiczne, hormonalne i immunologiczne. Niewątpliwie przewarzająca część z tych metod dochodzi lub już doszła do poziomu plateau - a więc takiej sytuacji, w której sporo się już dzięki nim nie osiągnie. I stąd wynika potrzeba szukania nowych możliwości.- Z jakimi drogami tych poszukiwań wiąże się największe nadzieje?Dwie z nich są wg mnie główne. Pierwszą jest leczenie genowa. Prawdopodobnie stworzenie i rozwój nowotworu wiąże się z pewnymi defektami genetycznymi. Konkretnie - z wadliwym działaniem genów kontrolujących proliferację, a więc mnożenie się komórek. Jeśli aktywność tych genów jest zamała, komórki pod wpływem dodatkowych czynników mogą ulegać zmianom nowotworowym. Gdy uda się nam ustalić, które geny odpowiadają za ten mechanizm i będziemy potrafili pobudzić je do zwiększonej aktywności, uzyskamy system przeciwdziałający powstawaniu nowotworu.Drugą istotną drogą jest precyzyjne poznanie zjawiska apoptozy - programowanej śmierci komórek nowotworowych i doprowadzenie do jej kontrolowanego wykorzystania. Wiadomo, iż komórki nowotworowe w swoim cyklu życiowym powstają i giną. Cały problem bazuje na tym, iż na ogół więcej ich powstaje, niż ginie - dlatego guz nowotworowy się rozrasta. Jeśli uda się w sposób kontrolowany doprowadzić do śmierci tych komórek, będziemy w stanie nie tylko zatrzymać rozwój nowotworu, lecz i go zniszczyć.- Ostatnio pojawiły się doniesienia o takich metodach walki z rakiem, jak "odcinanie" naczyń krwionośnych zaopatrujących komórki nowotworowe ( tak zwany głodzenie) lub zamrażanie ich, aby doprowadzić do obumarcia. Czy mają one przyszłość?To jeszcze inny nurt. Leczenie nowotworów obejmuje dwa fazy. Pierwszym z nich jest działanie terapeutyczne w relacji do guza pierwotnego, a drugim, może ważniejszym, jest działanie na przerzuty, nawet te, których jeszcze nie jesteśmy w stanie klinicznie rozpoznać - tak zwane mikroprzerzuty. Wspomniane sposoby mają na celu powstrzymanie agresywności nowotworu przez hamowanie tworzenia się naczyń krwionośnych w guzie nowotworowym. Wiadomo, iż im lepiej nowotwór jest unaczyniony, tym agresywniej się rozwija i łatwiej daje przerzuty. W tej chwili prowadzi się już dość zaawansowane doświadczenia kliniczne dotyczące tak zwanych inhibitorów angiogenezy, a więc preparatów blokujących powstawanie naczyń w nowotworach, a które - docelowo - hamowałyby rozwój i szerzenie się zmienionych komórek. Nie sądzę jednak, aby była to droga, która doprowadzi do tego, o czym marzą japońscy uczeni.- Jak na tle światowych osiągnięć wygląda poziom polskiej onkologii?Można powiedzieć, iż w Polsce znajomość współczesnych metod leczenia nowotworów jest dobra. Znamy i praktycznie rzecz biorąc możemy stosować przewarzająca część metod konwencjonalnego leczenia stosowanych na świecie. Nieco gorzej jest z diagnostyką. Zasadniczym czynnikiem warunkującym powodzenie leczenia jest inicjalne rozpoznanie nowotworu. Niestety, w Polsce podjęcie leczenia nowotworu w jego inicjalnym stadium zaawansowania jest na ogół opóźnione o kilka miesięcy. Ciekawe badania powodów tego opóźnienia, pouczające i dla społeczeństwa i dla środowiska lekarskiego, prowadził prof. Marek Pawlicki z Instytutu Onkologii w Krakowie.Opóźnienie to dotyczy mniej więcej 30% chorych i wynika z trzech powodów. Po pierwsze, Polacy wciąż szukają alternatywnych dróg leczenia, ufają ziołolecznictwu czy bioenergoterapii. Po drugie, przyczyną są trudności z dostępem do wczesnej diagnostyki. Niektóre regiony w Polsce mają zdecydowanie niedostateczną bazę diagnostyczną. A trzecim przyczyną, którego nie można pominąć, są niedostateczne kwalifikacje lekarzy, ponieważ - aczkolwiek w niewielkim procencie - takie zdarzenie również ma miejsce. Dotyczy to szczególnie lekarzy pierwszego kontaktu. Do nich gdyż trafiają potencjalni chorzy z symptomami, które nie muszą, lecz mogą nasuwać podejrzenie nowotworu. Opóźnienie w postawieniu prawidłowej diagnozy już na tym etapie skutkuje, iż w Polsce tak zwana wyleczalność nowotworów wynosi ok. 30%, a na przykład w Stanach Zjednoczonych - 60%. Ono jest również konsekwencją odwrotnej proporcji występowania nowotworów miejscowo zaawansowanych albo rozsianych: w Polce jest ich powyżej 60%, w stanach zjednoczonych ameryki - ok. 30%.- Czy świadomość tak niewielkiej wyleczalności nie stanowi pewnej bariery psychologicznej dla pacjentów ze zdiagnozowanym nowotworem i nie popycha ich w kierunku medycyny niekonwencjonalnej?Zapewne tak, lecz poza wszelkimi dyskusjami pozostaje fakt, iż w znacznej większości przypadków inicjalnie wykryty nowotwór jest wyleczalny. Potwierdza to sporo danych statystycznych. Dlatego fakt ten należy nagłaśniać wszelkimi możliwymi metodami. Za szukanie paramedycznych metod leczenia nie winiłbym tylko pacjentów. Myślę, iż mechanizm opieki zdrowotnej powinien kłaść większy nacisk na profilaktykę, wiadomo przecież, iż pewne nieprawidłowości w stylu życia sprzyjają postępowi nowotworów. Trzeba sygnalizować, jakie są pierwsze symptomy, aczkolwiek nie zawsze one występują. lecz gdy ktoś ma np. przedłużającą się chrypkę, to powinien wiedzieć, iż musi zwrócić się do lekarza, a ten natomiast nie powinien lekceważyć tego objawu i podjąć odpowiednie kroki diagnostyczne.Działaniami edukacyjnymi musimy obejmować nie tylko potencjalnych pacjentów, lecz i lekarzy pierwszego kontaktu, o których już wspomniałem. W naszej obecnej sytuacji, w dobie wprowadzania reformy zdrowia, lekarzami pierwszego kontaktu będą lekarze rodzinni. Ich właśnie powinno się jak najlepiej edukować, również w aspekcie onkologicznym.- Na Zachodzie powszechnie stosuje się leki zmniejszające efekty uboczne chemioterapii czy radioterapii. W jakim zakresie są one służące w Polsce?to są szeroko rozumiane sposoby leczenia wspomagającego, które wykorzystuje się w celu łagodzenia choroby spowodowanych wystąpieniem dolegliwości nowotworowej, lecz i choroby będących następstwem jej leczenia. Myślę tu o podawaniu leków przeciwwymiotnych, czynników wzrostu poprawiających skład morfotyczny krwi czy stosowaniu leków przeciwbólowych. Szczególnie regularnie powinny one być używane w onkologii dziecięcej, gdy leczenie jest wyjątkowo obciążające, lecz i wysoce efektywne. W takich ekipach chorych, w których szanse na wyleczenie są największe, powinniśmy stosować wszystkie środki, które mogą zminimalizować działania niepożądane.Pewne obszary leczenia wspomagającego są szerzej używane w Polsce niż w innych państwach - np. leczenie bifosfonianami czy wykorzystywanie środków przeciwwymiotnych. z pewnością w tej chwili, po 1 stycznia 1999 r., na leki będzie mniej pieniędzy. Dotyczy to również leków wspomagających. Wyjścia są dwa - lub znalezienie dodatkowych funduszy, lub bardzo racjonalnie wykorzystywanie tego, czym się dysponuje. I od razu zaznaczam - racjonalizowanie nie znaczy pomniejszenia dostępności danego leku. Z moich obserwacji wynika, iż bywało w niektórych okresach tak, że leki tego typu były nadużywane. Stosowano je nie tylko za regularnie, lecz i niepoprawnie. Teraz trzeba utworzyć standard postępowania, który będzie dyscyplinował ich zużycie. Do tego dochodzi dodatkowy problem kształcenia lekarzy w tej dziedzinie.- Czy pośrodku ostatnich lat zanotowano w Polsce spadek zachorowań na jakiś typ nowotworu?Tak. Dotyczy to szczególnie nowotworów górnego odcinka przewodu pokarmowego, w szczególności żołądka. Nie to jest zresztą zdarzenie obserwowane wyłącznie w Polsce. Występuje także w innych państwach, a powiązane jest głównie z nowoczesnymi sposobami przechowywania żywności, poprzez co maleje narażenie na działanie rakotwórczych środków służących kiedyś w celu konserwowania żywności. W niektórych kategoriach wiekowych spada dynamika zachorowań na nowotwory płuca u mężczyzn. Niestety, równocześnie rośnie zapadalność na inne nowotwory u dorosłych, szczególnie czerniaki czy nowotwory piersi. Zastraszająco wzrasta liczba zachorowań na nowotwory płuca u kobiet. Kilkanaście lat temu była to dolegliwość u kobiet nadzwyczajnie rzadka, dziś rak płuca jest drugą w kolejności powodem zgonów kobiet.Zdecydowane osiągnięcia ma na swoim koncie onkologia dziecięca. pośrodku ostatnich 20 lat podwoiła się liczba dzieci z szansą na wyleczenie i wynosi ona aktualnie ok. 70%. Doszło do tego, iż jeżeli chodzi o onkologię dzieci i - bardzo rzadko - w niektórych sytuacjach nowotworów u dorosłych, bierzemy pod uwagę zabezpieczenie pacjenta przed odległymi następstwami leczenia - po 20, 30 latach. Dzieciom chorym na nowotwory opłaca się podawać w momencie leczenia chemicznego bardzo drogie leki osłaniające na przykład mięsień serca, po to, aby po wielu latach, w momencie wyleczenia nowotworu, nie wystąpiła przewlekła niewydolność krążenia.- Czy polscy onkolodzy zajmują się badaniami, które mogą doprowadzić do znacznych osiągnięć?Oczywiście, i to zarówno w dziedzinie badań podstawowych, jak i klinicznych. W tej chwili w Polsce coraz szerzej prowadzi się kontrolowane pró aby kliniczne. To, co jest badane we Francji, Niemczech czy w Wielkiej Brytanii, mniej więcej w tym samym czasie poddawane jest próbom klinicznym w Polsce. Większy dystans utrzymuje się w naukach podstawowych, lecz kilka polskich ośrodków prowadzi ciekawe doświadczenia np. przez wzgląd na terapią genową.- Jakimi drogami docierają do państwie testowane leki?Gdy dochodzi do wynalezienia jakiegoś obiecującego leku, po całej serii badań na zwierzętach musi on przejść cztery etapy badań na ludziach. Jeśli pomyślnie przejdzie poprzez dwie początkowe, wchodzi w fazę ( tak zwany badań wieloośrodkowych, porównujących nowy lek ze standardem dotychczasowym. Równoległe prowadzenie badań wg tych samych, ściśle ustalonych zasad, lecz w wielu różnych ośrodkach, prowadzi do wyeliminowania subiektywnych czynników. W tym celu wybiera się ośrodki w różnych państwach. Gdyż w ocenie organizacji, które zajmują się prowadzeniem takich badań, duża część polskich ośrodków spełnia wymogi, są one prowadzone również u nas.Dodatkowym warunkiem wykonywania badań wieloośrodkowych jest wymóg zgody pacjenta na określony rodzaj leczenia. Naturalne jest, iż część pacjentów nie decyduje się na uczestniczenie w doświadczeniach klinicznych, wobec czego jeden czy kilka ośrodków w jednym państwie miałyby spore trudności z przeprowadzeniem badania.- Jak nowoczesne sposoby leczenia onkologicznego wpłynęły na zakwalifikowanie pacjenta do ekipy 30% wyleczonych?Trzeba zaznaczyć, iż aktualnie w znacznej większości sukces wyleczenia osiąga się dzięki wykorzystaniu metod chirurgicznych. Radioterapia przynosi efekty w o połowę mniejszej liczbie przypadków, a wykorzystanie wyłącznie leczenia chemicznego daje efekty raptem u ok. 5% pacjentów. By zwiększyć wydolność leczenia, stosuje się regularnie kojarzenie metod ( na przykład chirurgii i chemioterapii).Do niedawna o wyleczeniu mówiło się wtedy, kiedy pacjent po pierwotnym leczeniu przeżył 5 lat. W tej chwili wiadomo, iż - paradoksalnie - przez wzgląd na doskonaleniem metod leczenia i ich większą wydolnością, ten moment należy przynajmniej podwoić. Odmiennie mówiąc: pomniejszyła się ogólna liczba nawrotów dolegliwości, lecz równocześnie w pewnej ekipie chorych wydłużył się czas, po którym może nastąpić nawrót. np. nawroty nowotworu u kobiet poddanych radykalnej operacji na skutek raka piersi i uzupełniającemu leczeniu systemowemu zdarzają się po 7, 8 czy 10 latach. Dawniej, bez tego leczenia, nawroty następowały w momencie 2-3 lat i wtedy wyznaczanie granicy pięcioletniej było uzasadnione. Bywają jednak i takie nowotwory, w których nawet dziesięcioletni moment obserwacji jest za krótki.Inną sprawą jest ważna poprawa jakości życia chorych, których trwale wyleczyć nie możemy. Myślę, iż to jest tematyka, w której można mówić o sukcesach, gdyż w razie bardzo wielu nowotworów powiodło się zwielokrotnić długość przeżycia. I nie chodzi tu wyłącznie o dodatkowe lata czy miesiące, lecz o to, iż jakość życia pacjenta jest lepsza.Do w najwyższym stopniu spektakularnych należy przykład raka piersi. Generalnie, dzięki wykorzystaniu nowoczesnego leczenia - chemicznego u kobiet przed menopauzą i hormonalnego w momencie postmenopauzalnym - u 20-30% pacjentek (w zależności od kategorii wiekowej i rodzaju leczenia) osiągnięty został stan wyleczenia, a w razie leczenia nowotworu rozsianego powiodło się znacząco poprawić jakość życia.Tak więc, chociaż przed onkologią stoi jeszcze mnóstwo wyzwań, możemy także mówić o osiągnięciach. Powinny one przekonać pacjentów, iż w wielu sytuacjach inicjalne rozpoznanie daje szansę na efektywne leczenie.- Dziękuję za rozmowę
Skomentuj, zadaj pytanie lekarzowi:
Opinie, pytania i komentarze 0
  • Zostań pierwszą osobą, która skomentuje ten wpis.